niedziela, 2 października 2011

Junkie in BP

Od miesiaca jestem w Budapeszcie, czas na pewne podsumowania... Było troche imprez... Troche mniejszych, troche wiekszych, dłuzszych i krótszych. Była i straszna bieda i niesamowite szczescie... Samo zycie. Piekna pogoda, która nieco juz mnie meczy (ale przez to opłaty beda nizsze, wiec oby tak dalej.) Od przyszłego tygodnia zaczne wrzucac zdjecia i informacje jak mi tu czas mija. A teraz, czas na relaks... :D