niedziela, 2 października 2011

Junkie in BP

Od miesiaca jestem w Budapeszcie, czas na pewne podsumowania... Było troche imprez... Troche mniejszych, troche wiekszych, dłuzszych i krótszych. Była i straszna bieda i niesamowite szczescie... Samo zycie. Piekna pogoda, która nieco juz mnie meczy (ale przez to opłaty beda nizsze, wiec oby tak dalej.) Od przyszłego tygodnia zaczne wrzucac zdjecia i informacje jak mi tu czas mija. A teraz, czas na relaks... :D

niedziela, 26 czerwca 2011

THE NYSKA TRIP

Późno, bo późno, ale w końcu wypada dodać moją relację z pełnej przygód wyprawy NYSKĄ po północnej Polsce. Przygody zaczęły się właściwie na samym początku. Do przedziału do którego wsiadłem na dworcu w Krakowie dołączyła dziewczyna z Finlandii. Po pożegnaniu się ze znajomym zaczęła przeglądać swoje rzeczy i okazało się, że zgubiła portfel. Biedaczka rozpaczała, płakała, krzyczała... Naprędce udało nam się zablokować jej karty bankowe, zrobić zrzutkę na bilet do Berlina i jakieś pieniądze na jedzenie. Mam nadzieje, że historia potoczyła się dobrze i że dotarła szczęśliwie do domu. Ja zaś nie mogąc usnąć, zmęczony zameldowałem się w Poznaniu około 7 rano i zacząłem spacerować po mieście w oczekiwaniu na towarzyszy podróży.

Rynek w Poznaniu

Około godziny 10 spotkałem się z Tomkiem, Kasią i naszym kierowcą - Węgrem. Géza towarzyszył nam w spacerze przez miasto, później zaopatrzyliśmy się w jedzonko, po czym wyruszyliśmy w kierunku Gdańska. Droga nam minęła całkiem spokojnie, była piękna pogoda i dobra szosa, więc bez większych problemów dojechaliśmy do Trójmiasta. Tam ulegliśmy małej nerwówce, gdyż ciężko było nam znaleźć wjazd do centrum     i dobre miejsce do zaparkowania. Atmosfera zrobiła się dość napięta ale w ostateczności zaparkowaliśmy w pobliżu miejsca noclegu i poszliśmy kupić piwko, aby świętować udane parkowanie :).

Widok na Motławę w Gdańsku

Tegoż dnia zepsuł się mój aparat, więc musiałem odłożyć na później plany robienia zdjęć. Następnego dnia znalazłem punkt naprawy i oddałem go w dobre ręce (szczęśliwy odebrałem sprzęcik w czwartek, niestety pozbywając się ciężko zarobionych 150 zł). Tego dnia wiatr cały czas przeszkadzał nam w pracy. Spotkaliśmy między innymi osoby, które jeździły podobną nyską w celach przemytniczych, ale również Węgra z wycieczką. Był też i autostopowicz z Rzeszowa :). Kolejny dzień zaczęliśmy od pobytu na plaży, z której nie chciało nam się odchodzić... Było tak fajnie. Ale praca czekała. Kolejni ludzie opowiadali swoje relacje, a my cierpliwie wszystko nagrywaliśmy.

Kolejnym odcinkiem podróży był Sopot. Tam zarówno opalaliśmy się na plaży, jak i wysłuchaliśmy ciekawych opowieści - spotkaliśmy między innymi węgierskiego pisarza z jego polską żoną, oraz kobiety, która spędziła prawie 6 lat na Węgrzech. Otóż ta pani uczyła się na Uniwersytecie Ogrodniczym wraz ze znanym mistrzem winiarstwa z Egeru - Tiborem Gálem. Dla mnie - jako osoby bardzo zainteresowanej tą tematyką była to bardzo ciekawa opowieść. Niestety dość szybko musiałem opuścić Sopot, aby odebrać aparat. Resztę wieczoru spędziłem na robieniu zdjęć w Gdańsku.

Następnego dnia wyruszyliśmy w kierunku Warszawy. I tu też czekało nas wiele przygód. Pierwsza w zasadzie zaraz po zjeździe z autostrady - zjechaliśmy na stację benzynową celem odświeżenia się, przy okazji zauważyliśmy, że nyska "zgubiła" przednią szybę :D. Po kilku kilometrach zatrzymaliśmy się ponownie i zabezpieczyliśmy szybę, po czym spokojnie dotarliśmy do Warszawy, po drodze zajadając się truskawkami. W Warszawie odebrał nas pan Krzysztof Ducki - tata Tomka. Razem z nim zjedliśmy obiad i udaliśmy się do apartamentów Instytutu Węgierskiego, gdzie spędziliśmy noc. Następnego dnia zaparkowaliśmy nyskę pod Instytutem Węgierskim i przystąpiliśmy do pracy - kolejne relacje znalazły się na naszej kamerze. Wieczorem poszliśmy na spacer, w trakcie którego okazało się, że Géza zgubił klucze do naszych apartamentów. Atmosfera ponownie stała się bardzo nerwowa, w końcu zostaliśmy przekonani, by udać się na Żoliborz i tam spokojnie przenocować. Ja stwierdziłem, że nie warto jechać i tracić czas, więc całą noc spacerowałem po Warszawie i robiłem mnóstwo zdjęć. Rozmawiałem m.in. z żołnierzami stojącymi na warcie przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Rankiem wyruszyłem do Tarnowa, gdzie dotarła do mnie wiadomość, że klucze znalazły się w samochodzie :).

Rondo Dmowskiego nocą

ulica Nowy Świat nocą

Pałac Kultury i Nauki

sobota, 25 czerwca 2011

Witam ponownie :D

Dawno tu nie byłem, za dużo smętów ostatnimi czasy się tu pojawiało, więc od tej pory postaram się dodawać pozytywne posty :) Poprzednie, które uznałem za głupie już poszły do diabła :D A jutro opowieści z Nyski :D Tymczasem trzeba odpocząć.

Viszontlátásra!

czwartek, 28 kwietnia 2011

I tak od nowa - 49.

Człowiek widzi swoje błędy, uczy się na nich, ale wciąż popełnia nowe... Też dałem omamić swój mózg rzeczami, które były zupełnie tego nie warte... Starałem się, a mimo to popełniłem błąd - taka typowa, ludzka natura. Cóż, pozostaje mi wziąć się w garść i dalej walczyć, by wszystko wróciło na dobrą drogę :) Postaram się na nowo zdobyć pełną kontrolę nad wszystkim. W mej głowie za dużo myśli się ostatnio kołatało. Ale tym razem wezmę się ponownie w garść i pójdę do przodu. Trzeba tylko usunąć przeszkody stojące na mej drodze. Także to końca kwietnia muszę dać z siebie wszystko, a potem znikam z neta na dłuuuższą chwilę :) Nie chcę, by cokolwiek mnie rozpraszało na drodze do dalszych sukcesów ;) Biorę się w garść i znowu do przodu :)

środa, 20 kwietnia 2011

Wiosna part II

I przyszła wiosna...
Jakoś tak cicho,
Uśmiechem dziewcząt
Powagą chłopców
Nadeszła...
Dookoła miłość
Kwitną kwiaty
Zakochane pary
I tylko moje serce
Jak ptak...
Chciałoby się wyrwać do lotu
Lecz nie może...
Skała kiedyś pęknie
Potrzeba wielu kropel
Żeby ją rozpuścić
Może następną wiosną...

Idę ulicą i wszystko co widzę, przypomina mi naturalną kolej rzeczy. Natura budzi się do życia, a człowiek wraz z nią. No i zbliża się Wielkanoc. To był piękny czas, zrozumiałem tyle ważnych rzeczy, nauczyłem się cieszyć tymi małymi sukcesami. I pogodziłem się, że co ma być, to będzie. Każdego dnia, w każdej chwili trzeba się cieszyć :) No i w końcu jest wiosna!

czwartek, 31 marca 2011

Wiosna w mieście

Ach! W końcu przyszła! Widać to po pięknej słonecznej pogodzie i jakże pięknych kobietach na ulicach. Całą zimę nic a tu taka zmiana. W końcu i u ludzi zaczyna się okres godowy. Wiele spraw nabiera większego tempa, dni lecą tak szybko, jakbym sobie tego życzył. Jednym słowem, pozytywnie. Mam nadzieję, że nic nie popsuje tego stanu, a dla urozmaicenia dodaję kilka fotek z moich ostatnich spacerów.

Główny gmach UEKu nocą
 
Planty 
Papież i w niebie ma dobry PR 
Marszałek jakoś weselszy 
Stary, dobry Rynek

środa, 16 marca 2011

Kolejny krok do przodu

Mija tydzień od środy popielcowej, a ja czuję się znacznie silniejszy i lepszy, dzięki powziętym postanowieniom. Powiedzmy, że jest jeszcze wiele słabości, z którymi należy walczyć, ale i tak jest dobrze :) Nawet pogoda, pomimo pogorszenia wcale mi nie przeszkadza. Dziś rozwiązał się jeden z wewnętrznych dylematów, co bardzo mnie ucieszyło... Pozostaje przede mną prosta droga, którą trzeba iść. No i wielka radość! Decyzja z ELTE, dzięki czemu od września będę się cieszył z pobytu w Budapeszcie. Dziś zastanawiam się czy nie złożyć też podania na drugi semestr, w końcu poza przyjaciółmi niewiele mnie tu trzyma. A teraz czas powrotu do relaksu. Po trzech męczących dniach na nowo mogę się wyspać :)