środa, 9 marca 2011

Cześć!

Kiedyś trzeba było zacząć spisywać swoje przemyślenia, inaczej człowiek (to znaczy ja..) po pewnym czasie albo by zwariował, albo by zapomniał. A jak człowiek nie ma specjalnie wielu partnerów do rozmowy, to jego pole ekspresji zawęża się. Specjalnie się tym nie przejmuje, w końcu to w dużej mierze mój wybór. Być może wkrótce przyjdzie wiosna, ociepli się, ludzie wpadną w lepszy nastrój. Bo dookoła panuje albo sytuacja marazmu (doskonały przykład - Paweł) albo pogrążenia się w pracy i nauce, co w tak ciężkich czasach kryzysu ma uzasadnienie w słowach:


A czasy doprawdy są ciężkie, bogaty socjal dla mnie skończył się wraz z przyjęciem mamy do pracy i mimo tego, że już tam nie pracuje, szanse otrzymania go w przyszłym roku oceniam raczej mizernie. Pozostaje dołączyć do ciężko pracujących murzynków oraz reszty, by móc cokolwiek legalnie wydoić z tej uczelni. W tak zwanym międzyczasie udało mi się wybrać całe 4 zdjęcia do blog z podróży do BP, reszta ze względu na pogodę i moje dyletanctwo w zakresie fotografii w ogóle nie nadaje się do publikacji :)

Smętna Andrássy út
Jeszcze bardziej smętny Terror Háza
Monumentalny budynek opery
No i mój faworyt :D

Na dziś to by było na tyle. Czasem jednak pasuje się wyspać albo porozmawiać z kimś, kto poprawia ci humor :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz